W cyklu tych wpisów, tydzień po tygodniu, poznacie jak przebiega rozwój psów. Od narodzin, do momentu, gdy są gotowe by opuścić hodowlę.
Czemu to takie ważne?
Mając tę wiedzę możecie sprawnie ocenić na jakim etapie aktualnie jest Wasz pies, lepiej dobrać socjalizację i upewnić się czy hodowca sam o nią odpowiednio zadbał uprzednio.
A więc zaczynamy!

Nowonarodzone maluchy, to słodycz sama w sobie. Wydawane przez nie dźwięki, ich zapach, malutkie różowe łapki, to widok, który poruszy nawet najbardziej skamieniałe serce.
Szczenięta przychodzą na świat całkowicie głuche i ślepe. Ich oczy nie otwierają się, co dodaje im jeszcze więcej słodyczy, gdyż wyglądają jakby ciągle rozkosznie spały. Posiadają dobrze rozwinięty zmysł węchu oraz są czułe na temperaturę i dotyk. To właśnie te zmysły są im potrzebne do przeżycia w pierwszych dwóch tygodniach życia.
Węch pozwala im rozpoznać matkę. Jej zapach poznają będąc jeszcze w łonie, natomiast nowych zapachów uczą się stopniowo. To moment, w którym hodowca ma szansę podsuwania swojego ludzkiego zapachu maluchom.
Nie wymaga to wiele, zwykłego dotykania i brania na ręce, co przecież jest samą przyjemnością. Jednak w przypadku szczeniąt zaniedbanych przez hodowcę już na tym etapie tworzą się braki socjalizacyjne.
Wrażliwość na temperaturę jest dla maluchów kluczowa. Nie posiadają one jeszcze zdolności termoregulacji, więc są skazane na temperaturę otoczenia. Jeśli jest im zimno, przytulają się do matki i siebie nawzajem, tworząc „kupkę szczeniąt” oraz podwijają łapki chowając je pod siebie.
W przypadku, gdy temperatura jest dla nich za wysoka, kładą się na plecach, rozpierzchają, lub wędrują tak długo jak tylko mogą, by odejść od źródła ciepła.
W pierwszym tygodniu życia temperatura w kojcu powinna wynosić około 35°C. Zbyt niska temperatura wpływa na zahamowanie procesów trawiennych.
Jest to podstawowy warunek by utrzymać szczenięta w dobrej kondycji. Dlatego tak ważne jest by szczenie pochodziło od świadomego hodowcy, który zapewnia mu odpowiednie warunki do prawidłowego rozwoju.
Około piątego dnia życia maluszki zaczynają podnosić się na przednich łapkach.
90% czasu spędzają na spaniu, a pozostałe 10% na jedzeniu.
Szczenięta nie potrafią jeszcze samodzielnie się wypróżniać, aby mogły wydalić kał i mocz muszą być do tego stymulowane. Troskliwa suka robi to na bieżąco, mogłoby się wydawać, że nawet nadgorliwie wylizuje maluchy. Jednak w psim świecie, jak i w ludzkim zdarzają się lepsze i gorsze matki. Jeśli suczka nie opiekuje się dziećmi odpowiednio, rolę tę musi przejąć hodowca. Niezaopiekowane szczenięta sygnalizują potrzeby płaczem. Co około półtorej godziny należy maluchy pobudzić do wydalania wacikiem nasączonym w wazelinie, by nie doszło do obtarcia delikatnej skóry.
Taką samą częstotliwość należy przyjąć w przypadku dokarmiania małych. Jeśli suczka ma za mało pokarmu, sutków lub po prostu nie zajmuje się dziećmi odpowiednio, należy wspomóc ją i rozpocząć dokarmianie szczeniąt.
Odpowiednio dobrane i rozrobione mleko, należy podawać szczeniętom w przygotowanej specjalnie dla nich butelce, nie zapominając by mleko miało właściwą temperaturę. Karmienie także wymaga wprawy, ponieważ robiąc to nieumiejętnie możemy doprowadzić do zachłyśnięcia się szczenięcia, co często prowadzi do groźnych powikłań i śmierci.

Jak widać rola hodowcy w pierwszym tygodniu życia szczeniąt jest raczej marginalna. Przy idealnym rozwoju wypadków, troskliwej mamie i naturalnym porodzie, sprowadza się zaledwie, do nieprzespanych kilku nocy, kontrolowania samopoczucia szczeniąt i suki, pilnowania temperatury w kojcu, oraz delikatnego dotykania i przekładania szczeniąt.
Jednak wszystko może się zdarzyć i dlatego obecność hodowcy jest obowiązkowa, aby szczenięta mogły rozwijać się w optymalnych warunkach. Otoczone ciepłem, miłością i z pełnymi brzuszkami.

