O nas
O mnie

Mam na imię Klaudia i oto, co mogę o sobie napisać…
Jestem inżynierem Hodowli i Ochrony Zwierząt Towarzyszących i Dzikich, a także dyplomowanym behawiorystą.
Jestem także zoopsychologiem. Nie po szybkim internetowym kursie, a po studiach „Zoopsychologia – problemy behawioralne psów” na SGGW.
Od dziecka interesuję się hodowlą i genetyką psów. Kształcę się w tym kierunku i nieustannie poszerzam swoją wiedzę. Odbywam wiele szkoleń rocznie z tematyki kynologicznej, a zdobyte doświadczenie wykorzystuję zarówno w pracy z właścicielami psów, jak i w prowadzeniu hodowli.
Na co dzień prowadzę konsultacje behawioralne stacjonarnie i online. Pomagam właścicielom psów poprawiać ich relacje, rozwiązywać problemy i podnosić psychiczny komfort życia ich psów.
Hodowlę założyłam w 2015 roku, więc mogę pochwalić się ponad 10-letnim doświadczeniem. Odchowałam blisko 100 szczeniąt i odebrałam kilkadziesiąt porodów. Nie tylko własnych suczek, ale także pomagałam, gdy inna hodowla tego potrzebowała.
Jestem także zastępcą kierownika sekcji sznaucerów, pinczerów i dobermanów oraz członkiem sekcji terrierów wysokonożnych w Warszawskim oddziale Związku Kynologicznego w Polsce. Więc jeśli będą Państwo szukali porady przy wyborze rasy lub oceny swojego terriera, istnieje duża szansa, że akurat się spotkamy :).
Od początku moim celem było prowadzenie hodowli w oparciu o wiedzę, a nie przypadek. Uważam, że odpowiedzialna hodowla psów rasowych powinna opierać się nie tylko na miłości do zwierząt, ale także na znajomości genetyki, zdrowia, behawioru i specyfiki danej rasy. To właśnie dlatego tak dużą wagę przywiązuję do edukacji i ciągłego rozwoju.
W razie jakichkolwiek pytań pozostaję do Państwa dyspozycji.

Poniżej mogą Państwo zerknąć na część z moich dyplomów:
Jak to się zaczeło?

Często czytając zakładki „o nas” na stronach różnych hodowli natknąć się można na pewien schemat. Hodowca z reguły zostaje hodowcą z przypadku. Poznaje rasę i z miłości do niej wszystko się zaczyna. W moim przypadku było troszeczkę inaczej. Od dziecka wiedziałam, że w przyszłości będę miała dużą styczność z psami. Mój dom rodzinny wypełniony był nimi. Najpierw widziałam się w roli weterynarza. Dużą przeszkodą jednak okazało się, że na widok krwi panikuję i sama potrzebuję interwencji medyka.
Gdy w liceum po raz pierwszy doznałam prawdziwie złamanego serca, próbowałam zająć głowę czymkolwiek. Od dziecka bardzo dużo czytałam. Jednak jak w takiej sytuacji uciec w książki o miłości? Zdesperowana złapałam w księgarni za poradnik. A dokładnie tą książką było „Oczami psa” – Alexandry Horowitz.
To było to!
Wpadłam na całego. Kolejne pozycje pojawiały się na moich półkach w zastraszającym tempie. Olśniło mnie. Wiedziałam, że chcę zostać behawiorystą. Poszłam na pierwszy kurs. Zagłębiłam się w temat i całkowicie dałam się pochłonąć. Pewnego dnia, gdy spóźniłam się na pociąg, w podziemiach na przystanku – Warszawa Centrum – zajrzałam do księgarni. Zamówiłam kawę i przeglądałam półki. W rękę wpadła mi pozycja, której do tej pory nie przeczytałam, co na prawdę zaczynało być czymś wybitnym w psiej tematyce. Była to książka „Pies – Jak prowadzić domową hodowlę psów i nie zwariować” – Anny Marek. Chłonęłam jak gąbka. To było rozwiązanie moich dylematów. Połączenie, profilaktyki weterynaryjnej, genetyki, behawiorystyki i dowolnej liczby psów w jednym. Szybkie rozeznanie i już wiedziałam, że na SGGW znajdę studia dla siebie i zostanę hodowcą.
Rok wybierania idealnej rasy i oczekiwań na szczenię. Nie wszystko szło po mojej myśli, jednak uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Gdy tylko odebrałam dowód osobisty, by móc podpisać umowę z hodowcą, w moim domu pojawiła się Philadelphia. Oszczędności mojego życia na tamten moment, około 7 tysięcy złotych, starczyły na psa i jego początkowe utrzymanie. I tak to się zaczęło.
Wybierając rasę do hodowli, brałam pod uwagę wiele czynników. Decydujące było to, aby pies towarzyszył mi w życiu codziennym i sporcie. Jestem osobą bardzo aktywną. Cały dzień gdzieś pędzę i chciałam, by mój pies pędził ze mną. Pierwsza myśl – Jack Russell. Trochę lektury, zbieranie informacji i już wiedziałam, że Jack Russell Terrier nie jest psem dla mnie. Minusem były krótkie łapki, zarówno pod względem estetycznym, jak i zdrowotnym, duża szczekliwość i znacznie mniej stabilny charakter niż u Parsonów. Kolejne poszukiwania i już wiedziałam, że istotą doskonałą jest Parson Russell Terrier.
Mało kto wie, że już wtedy bardzo poważnie rozważałam również charcika włoskiego. Od zawsze podobały mi się charty, a charcik włoski był jedną z ras, które szczególnie przyciągały moją uwagę. Wizualnie jest wyjątkowy. Elegancki, lekki, niepodobny do większości małych ras. Jednocześnie zawsze lubiłam niewielkie psy. Takie, które można bez problemu zabrać ze sobą wszędzie, podróżować z nimi, funkcjonować na co dzień bez konieczności organizowania całego życia wokół ich gabarytów.
Ostatecznie wtedy wybór padł na Parsona. Nie dlatego, że charcik włoski przestał mnie interesować, ale dlatego, że psy, które spotykałam w tamtym czasie, nie przekonywały mnie. Na wystawach bardzo często widywałam psy zbyt duże, bardzo szczekliwe i zwyczajnie niespełniające moich oczekiwań. Temat jednak nigdy nie zniknął.
Po latach wróciłam do niego ponownie. Tym razem już z dużo większą wiedzą, doświadczeniem i jasno określonym planem hodowlanym. W 2024 roku pojechaliśmy do Włoch po naszą pierwszą charciczkę włoską. Tak jak wcześniej w przypadku Parson Russell Terrierów, nie był to przypadek ani chwilowe zauroczenie. Szukając psa, od początku kierowałam się zamiarem hodowlanym. Analizowałam linie, zdrowie, charakter oraz wszystko to, co dla odpowiedzialnej hodowli charcików włoskich powinno mieć znaczenie.
Nigdy nie wybierałam ras pod wpływem emocji. Wiem, że wiele osób opowiada historię o zakochaniu się w konkretnym psie lub przypadkowym spotkaniu, które zmieniło ich życie. U mnie wyglądało to inaczej. Zarówno Parson Russell Terrier, jak i Charcik Włoski były świadomym wyborem poprzedzonym analizą zalet, wad i tego, jak dana rasa sprawdzi się w codziennym życiu. Takie podejście polecam również osobom szukającym szczenięcia. Wybór psa na kilkanaście lat życia powinien być przede wszystkim rozsądny.
To, co najbardziej cenię zarówno w parsonach, jak i charcikach , to ich wyjątkowość. Parsony zachwyciły mnie inteligencją, charakterem i wszechstronnością. To psy, które potrafią odnaleźć się praktycznie w każdej aktywności. Charcik włoski jest wyjątkowy na trochę inny sposób. Mimo niewielkich rozmiarów pozostaje prawdziwym chartem. Potrafi rozwijać imponujące prędkości, jest niezwykle sprawny fizycznie, a jednocześnie doskonale odnajduje się w codziennym życiu.
Największą zaletą charcików włoskich jest jednak dla mnie ich umiejętność dostosowania się do człowieka. Jeżeli mam ochotę spędzić cały dzień aktywnie, chętnie będą mi towarzyszyć. Jeżeli przez kilka dni chcę odpoczywać pod kocem, również nie stanowi to dla nich problemu. Są psami niezwykle wygodnymi w codziennym życiu, niewymagającymi i bardzo nastawionymi na relację z człowiekiem. Nie oznacza to oczywiście, że są bezmyślne lub ślepo posłuszne. Wręcz przeciwnie.
Jednym z największych zaskoczeń okazała się dla mnie ich inteligencja. O chartach często mówi się, że nie należą do szczególnie inteligentnych psów. Moim zdaniem wynika to głównie z niezrozumienia ich charakteru. Podobnie jest z resztą z terierami. Zarówno parsony, jak i charciki są bardzo samodzielne i nie mają potrzeby wykonywania każdego polecenia tylko po to, by zadowolić człowieka. Natomiast sposób rozwiązywania problemów, szybkość uczenia się czy radzenia sobie z nowymi sytuacjami stoi u nich na bardzo wysokim poziomie.
Moje psy zawsze były dla mnie najważniejsze. Ich dobro i zdrowie. Dlatego wszystkie pieski opuszczające naszą hodowlę posiadają szczepienia, są odrobaczone oraz wyposażone w książeczki zdrowia, wyprawki i metryki, które pozwolą na wyrobienie rodowodów. Rodzice szczeniąt przebadani są w kierunku chorób genetycznych, do których predysponowane są dane rasy. Szczenięta Parson Russell Terrierów oraz szczenięta Charcików Włoskich przed opuszczeniem hodowli są przystosowywane do życia z ludźmi i socjalizowane z innymi zwierzętami. Poddawane są różnym bodźcom, które mają za zadanie stymulować je do prawidłowego rozwoju.
Wszystkie psy w naszej hodowli są pełnoprawnymi członkami rodziny, dlatego z dumą możemy nazywać się hodowlą domową. Codziennie towarzyszą mi w obowiązkach. Jeżdżą ze mną do pracy, na spotkania ze znajomymi, podróżują po Polsce i Europie oraz uczestniczą w wystawach psów rasowych.
Nasz dom usytuowany jest na obrzeżach Warszawy, w jej najbardziej zalesionej dzielnicy. Nasze psiaki mają do dyspozycji lasy i łąki, co sprawia, że jest to miejsce idealne dla zwierząt. Zwłaszcza tak ruchliwych i ciekawych świata jak Parson Russell Terriery oraz Charciki Włoskie.

Czym się wyróżniamy?
Po pierwsze, nasze psy są psami. Są zsocjalizowane i wesołe. Codziennie wychodzą na spacery po mieście i lasach. Ich wychowanie stanowi bardzo ważny czynnik w hodowli. Jeżdżąc z nami po hotelach nie sprawiają żadnych problemów, nie ujadają w domu, nie ciągną na spacerach. Są świetnie zsocjalizowane. Zabrane do restauracji grzecznie leżą pod stołem, tak samo gdy towarzyszą mi w pracy.
Po drugie, posiadają liczne badania mające zapewnić zdrowie przyszłym pokoleniom. Stawiamy na transparentność, dlatego udostępniamy wyniki badań naszych psów:
Po trzecie, dbamy o ich rozwój intelektualny i aktywność. Psy oczywiście zostają same w domu, nawet na wiele godzin, ale rekompensujemy im to z nawiązką. Uczestniczą w szkoleniach, są częścią pracy i życia, posiadają niezliczone ilości zabawek logicznych i zapewniamy im aktywne, ciekawe spacery.
Nasze psiaki są także pod stałą opieką specjalistów zgodnie z naszym holistycznym podejściem do utrzymywania zwierząt. Są kontrolowane przez stomatologa, dietetyka i fizjoterapeutę, aby mogły cieszyć się najwyższym dobrostanem do późnej starości.
Przy wyborze malucha dokonujemy dokładnej oceny predyspozycji i charakteru konkretnego szczenięcia, tak by jak najlepiej dopasować je do właścicieli i ich stylu życia.
Kupując od nas szczenię, stają się Państwo częścią naszej rodziny. A rodziny nie zostawia się w potrzebie. Dlatego jestem do dyspozycji 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, by odpowiadać nawet na najbardziej błahe pytania i udzielać pomocy.

Hodowla Grey Vanilla należy do Związku Kynologicznego w Polsce, oddział w Warszawie, pod patronatem FCI.






























